31 maj

Robociarskie klimaty!

Witajcie mocno wieczorową porą!
Dzień dobry dla tych, którzy przeczytają w dzień!
Chciałam Wam życzyć udanego tygodnia w pracy…. w szkole!
Ja jak zwykle miałam niedzielę pracującą i jestem bardzo zadowolona!
ach1
Bardzo lubię swoją pracę!! HURAAAAAA
I już nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu do Bielska Białej w przyszłym tygodniu!
ach2
Moja praca wymaga ode mnie sporego zaangażowania….
Muszę sobie pięknie opracowywać tematy, które przekazuje mi Pan Prezes!
Ale na szczęście wszystko jest także po to by czuć się świetnie i dobrze się bawić.
ach3
Po pracy – Ania odmeldowuje się u Tygrysa – trzeba zdać relację z postępów i ocenić poziom zadowolenia z pracy w skali od 1 do 10 – dziś było 6…  ale myślę, że jak już wszystko zostanie poskładane to będzie więcej – mocno liczę na realizatorów i montażystów hehehe  – bardzo Was proszę kochani – dokoksujcie to trochę – niech jest  zacnie!
ach4
Tak wygląda moje mobilne biuro, podczas oczekiwania na pociąg – moje stanowisko pracy zostało dokoksowane przez Pyrkowców hihihi – za co jestem im po stokroć wdzięczna – bez Waszego wsparcia tak fajnie by mi nie było! A w domu mogę pooglądać zaległe odcinki GRY O TRON!!! To tylko dzięki Wam – DZIĘKUJĘ!
ach5
No tak – po szychcie jada do dom cugiem –  zadowolona – ale też wyczekująca kolejnej „dniówki”! Bo mam to szczęście, że swoją pracę kocham. Mam tego pecha, że za mało mi moich ulubionych zajęć! Chcę więcej!!!
A jeśli chodzi o Was – już niebawem zaproszę Was na moją  NAWIJKĘ w Family Sport HD!
Mam nadzieję, że do Was trafię, że nie będzie gańby – heheeh – zresztą może być a co tam!
Buziaki i miłego tygodnia!!! Trzymajcie się!!! BUZIOTY – YO….
Wasza AnnaChwalebna

27 maj

Żeby nie było, że się nie pucuję ;) (+obiecana dawno straszna historia!)

Dzień dobry!
Pojadę teraz blogowo – czyli napiszę (tak jakby to kogoś interesowało hahahaha)  – co u mnie! Niektórzy narzekają na pogodę, ja nie – lubię leżeć pod kocem i się lenić – bo leń ze mnie śmierdzący tak na prawdę, jednak ze względu na szacunek do siebie, swoich bliskich, oraz osób, które coś ze mną robią, pielęgnuję ogromne poczucie obowiązku i z radością mniej lub bardziej wymuszoną wywiązuję się z zobowiązań – tak trzeba i często okazuje się, że jest fajnie!
POGODA – no jest szaro – ale na to wpływu nie mam….
Najbardziej lubię gdy jest tak, że mogę mieć ramoneskę, ale czasem Słońce daje czadu i mogę ją na chwilę zdjąć….
Wyglądam wtedy tak:
air1
Pięknie prawda? Wiem, wiem też chcielibyście tak wyglądać  hehehe – mieć powynaciągiwaną koszulkę i stare ER MAKSY  ŻÓŁTE z NAJA hahaha, a do tego te kozackie psy cztery!  To jeszcze widok z profilu – napawajcie się tym obliczem:
air2
Zdjęcia wykonane przez Tygrysa – dziękuję.

Jest pewna historia, którą zapowiadałam…. chciałam Wam ją opowiedzieć już na początku istnienia strony – ale się powstrzymałam – teraz wiem, że dobrze – emocje opadły.
Jednak nakreślę Wam TERAZ o co chodziło.
Jak wiecie – dużo pomagam ludziom – w gruncie rzeczy wszystkim – nie oczekuję za to wdzięczności czy jakiejś zapłaty – robię co robię, bo lubię czuć się użyteczna a pomaganie (w różnym rozumieniu tego słowa) sprawia mi przyjemność.
Ale…. wkurwiają mnie sytuację, gdy coś dla kogoś robię, a ten ktoś robi sobie ze mnie jakieś jaja (co najmniej)!  Był taki jeden WRZÓD JEBANY!!! Teraz jest na emigracji – a wyjechał po tym jak mnie okradł!!
Tak moi drodzy – osoba, która zaznała ode mnie dużo dobroci (pomoc ze zbieraniem kasy na adwokata – wielu z Was to pamięta…. nowa karta graficzna, naprawa samochodu, pomoc w leczeniu itp – nie chwalę się – po prostu chcę by był obraz sytuacji), na sam koniec wyjebała mnie jak szmaciorz konia! Sponiewierała i okradła!
Najlepszy jest motyw taki, ze ten śmieć zabrał także moje koty! Oprócz tego, rzeczy, które z trudem uzbierałam sobie do remontu, oraz rzeczy, które dostałam od rodziny.
Jak zgłosiłam go na policję to ten śmieć uciekł do Anglii hahahaa – i w tym momencie policja już mi pomóc nie mogła w wydostaniu zwierząt i fantów – bo przecież nie ma chopa w domu! Klucze do tego burdlu miał sąsiad tego śmiecia. Przez długi czas błagałam go o zwrot moich kotów, dostawałam do głowy –  przychodziłam z umowami, bo przecież koty mam z hodowli i pisane są na mnie… sąsiad nie wie czym jest empatia – nie oddał zwierząt.
Dopiero po jakimś czasie oddał – a dlaczego? Bo wyjebał na nie trochę kasy – no niestety to kosztuje!! Zadzwonił i stwierdził, że mogę je odebrać!! Ucieszyłam się i pognałam tam co sił, by się nie rozmyślił…. powiedziałam, że je wezmę ale dnia następnego przyjadę po resztę swoich rzeczy – zgodził się! SUPER!!! Zabrałam koty – okazało się, że są w fatalnym stanie! Mohuś znów miał zapalenie jelit, a Api była okrutnie wychudzona i wyliniała – to straszne!! Byłam okropnie zła! Dziś już (po paru miesiącach!!) jest ok, ale koszty leczenia i doprowadzania kotów do ładu i składu  poniosłam spore!!
Niestety sąsiad zwyrola, nie dbał o koty jak należy – wiem, bo każdego dnia wystawałam pod tą kamienicą!! W tych oknach ciągle było ciemno! Choć sąsiad zapewniał, że siedział z kotami – jasne kurwa! Po ciemku siedział! Zresztą inni sąsiedzi mi mówili, że te koty tam miauczą pod drzwiami, że nikt nic z nimi nie robi! Że dlaczego one nie są ze mną, że zawsze tak o nie dbałam…
Czasem światło w oknach się zapalało gdy sąsiad szedł sprzątać kuwetę i dawać żarcie!! A no właśnie – żarcie… dawał im Łyskas! JA PIERDOLĘ!!! Równie dobrze mógł im do misek srać! W życiu bym takiego czegoś nie dała kotom! Zawsze dbam o dietę moich zwierząt – żrą lepiej niż ja – a tu ŁYSKAS – sam to wdupiaj idioto – dajesz to też swoim kotom, które zresztą wyglądają okropnie – i strasznie mi ich żal – jak tak je masz karmić to lepiej je komuś oddaj kto o nie lepiej zadba!! Nie chcę wiedzieć w jakim stanie są ich wątroby i inne organy!
Cóż się okazało potem?? A no – swoich rzeczy do dziś nie odzyskałam – pralka, kabina prysznicowa, płyty gipsowe, telewizor, blachy do ciast, kaktusy, flaga śląska, klawiatura, karta graficzna i pieniądze….. ten ciarach ciągle siedzi w Anglii a jego sąsiad, nie wywiązał się z obietnicy i nie oddał – no cóż – moim rzeczą nie musi sprzątać w kuwecie czy dawać żarcia – więc przetrzymują…. Ale ja wiem, że ten śmieć pewnego dnia wróci i wtedy go odwiedzę z policją i wszystkimi dowodami zakupu, które posiadam na sprzęty, oraz z dowodami na to, że część tego po prostu dostałam….
Przez to co zrobił mi ten kretyn – musiałam zrezygnować z wynajmu mojego ukochanego kącika – bo nie miałam już pieniędzy na to by kupić sobie nową pralkę czy kabinę prysznicową…. przez niego straciłam dużo na weterynarza….. ogólnie nie wspomnę o zszarganych nerwach…..
Czy macie pomysł co z taką osobą zrobić? Ale tak zgodnie z prawem??
Albo puśćcie wodze fantazji i napiszcie co byście takiemu zrobili?
air4
Najbardziej się cieszę, że moje stado jest znów w całości… Pierdolony miłośnik kotów kurwa – zostawił je same w ciemnej, zimnej norze – bo na złość mu się zachciało robić – bo sobie nie poruchał frajer!!!
air3
Ogromnie mnie cieszy, że Faza i Mohuś reaktywowali swoją przyjaźń – HURAAAAAA!!!!!
Bo oni bardzo się kochali – jest między nimi tylko tydzień różnicy w wieku!
I zawsze razem spali, bawili się, jedli….
Potem ten frajer ich rozdzielił na długo!
Jak Mohuś wrócił, to już nie zwracał uwagi na Fazę, choć Faza go pamiętała i adorowała, walczyła o jego względny. Jednak on był zimny i obojętny…..
Było mi cholernie przykro – bo ich przyjaźń, gdy patrzyłam na nią z boku, to była jedna z piękniejszych rzeczy jakie dane mi było na co dzień obserwować!
Przyjaźń dużego kocura i małej suczki – dwa różne światy – coś co wielu osobom wydaje się nie możliwe, było tak silne i piękne….. Zostało to zrujnowane!
air5
Jednak od kilkunastu dni, obserwuję ocieplenie klimatu między Fazą i Mohusiem! Jestem z tego powodu mega szczęśliwa! Mohuś wrócił do zdrowia, nie ma już zapalenia jelit i znów, zaczął bawić się ze swoją przyjaciółką Fazą. I znów są nie rozłączni.
Bawią się razem…. Śpią razem…. przytulają się i gonią po całym mieszkaniu! Bardzo mnie to cieszy! Muszę jeszcze zadbać o Api – bo jej sierść wciąż jest w kiepskim stanie, mocno wychodzą jej włosy, ostatnio ją odczulałam, bo po tym , żarciu co dostawała u tego zjeba, była cała podrapana  –  drapała się do krwi – gdyż źle reagowała na gówniane żarcie z zerową wartością odżywczą – ten kot po prostu dostał deprechy i wcale nie łatwo jej wrócić do zdrowia, choć jest lepiej – dbam o nią, czeszę, dobrze karmię, poświęcam jej dużo czasu, ale to już nie jest ten sam kot….. toleruje wszystkich, ale blisko akceptuje tylko mnie – i nie odpuszcza mnie na krok, a gdy wychodzę, to miauczy tęsknie, jakby się bała, że znów ją jakiś kretyn jebany zabierze!  Jeszcze długa droga przed nią, ale będzie dobrze.

W tym miejscu chciałam bardzo przeprosić hodowców – jest mi wstyd, że stało się takie coś! Nie  planowałam tego, nie miałam pojęcia, że coś takiego może się zdarzyć – do dziś jestem w ciężkim szoku, że można być aż tak złośliwym, podłym, nienawistnym,  okrutnym skurwysynem i robić tak jak ta nędzna karykatura człowieka!
Jeszcze raz Was przepraszam – obiecuję, że ten śmieć już ich nigdy nie dotknie, będzie sobie je mógł co najwyżej na zdjęciach pooglądać!!

Dodam do tego wątku coś jeszcze – ten frajer, który tak podziałał na moje stado i który wciąż nie oddał moich rzeczy – ma się z tego co słyszałam nie najlepiej za granicą – brak domu, pracy – no cóż… KARMA – a jak wrócisz – to będziesz miał problemy – jeśli liczysz, że ktoś ci najebie, to się przeliczysz – ja swoje sprawy załatwiam tylko i wyłącznie w świetle prawa i nikt nie jest w stanie mnie sprowokować by narobić mi problemów. Tak więc szykuj się – zarabiaj funciki w tych swoich prymitywnych pracach idealnych dla ciebie głupi huju i wracaj bo będziesz miał zobowiązania! Zresztą ja, Henio, Lechu i tak dalej – czekamy na to aż zwrócisz kasę którą wisisz….. czeka pewnie też twój sąsiad – ale to mnie akurat jebie… czekają też inni, a ja podsycam ten stan – by czasem nie zapomnieli – wszyscy tu na ciebie czekamy……

To tyle – okropna opowieść!
Bardzo Was pozdrawiam i nikomu nie życzę spotkać takich matołów na swojej drodze!!
Wasz Zła Ciocia Ania!

24 maj

OiN. Dramat matki wychowującej dziecko!

Paaaanie Bożeeeeee! I inne bóstwa, w które nie wierzę!!!
Gdzie popełniłam błąd!!!
Jak to się mogło stać????????
DLACZEGOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!
Już piszę co się stało – spodziewam się ogólnopolskiej fali krytyki i jestem na to gotowa!
Spodziewam się najgorszych słów – one i tak nie dopierdolą mi adekwatnie do sytuacji!
A co gorsza to zjawisko obejmuje nie tylko moje dziecko!
Proszę:
oin
Jeszcze raz zapytam? Gdzie popełniłam błąd???
SYNU! – czy biłam cię zbyt mocno? Czy zupa była za słona!
A to dziewczę okropne?
Co oni kurwa robiooo?? POJEBAŁO??
KSIĄZKI KURWAAAA??
Że niby SZEKSPIR???
PANIEEE SZATANIEEEE!!!!
Próbowałam między nich rzucić czipsy…. i to też nic nie dało! Potem zjedli ze spokojem zupę jarzynową!!!
Ach ta dzisiejsza młodzież – ja tego nie rozumiem!
Za moich czasów to się chodziło na wino do bramy! A tutaj takie rzeczy!
Jestem zrozpaczona!
Wszyscy będą wytykać nas palcami! Bo „prawdziwy Polak Katolik” – nie może czytać książek!!
Nie może tak spędzać czasu!!! – a mówię im:
„może byście tak „trudne sprawy” pooglądali? A może w „Majn Krafta” pograli!
NIE – oni czytajo i czytajo!
Jest mi strasznie wstyd za mojego syna i za te jego koleżankę Natalię.
Moją twarz znacie – wiecie w kogo rzucić kamień! Twarzy matki Natalii nie ujawnię! To samemu trzeba wiedzieć, czy ma się odwagę cywilną przyznać do tak karygodnych dramatów w domu….
A się mówi „to normalna rodzina” – a tu proszę – w 4 ścianach takie obrazki.
Przepraszam, że od rana w niedzielę takie coś. Miłego dnia.